Biennale w Wenecji 2026 / La Biennale di Vennezia
Biennale https://www.labiennale.org/en to wydarzenie wyjątkowe, ponieważ w jednym miejscu można zobaczyć, jak bardzo różnorodna jest dziś sztuka. Niektóre wystawy zachwycają formą, inne zaskakują pomysłem, a jeszcze inne są trudne, niepokojące albo wręcz prowokacyjne. I właśnie to jest w Biennale fascynujące — sztuka nie zawsze ma być łatwa i dekoracyjna. Czasem ma poruszyć, zatrzymać nas na dłużej albo zmusić do rozmowy.
W tym roku szczególnie zaciekawiły nas pawilony Japonii, Hiszpanii, Belgii, krajów skandynawskich oraz Brazylii. Każdy z nich miał zupełnie inny charakter. W jednych ważna była atmosfera i subtelność, w innych mocny przekaz, dźwięk, światło, przestrzeń albo instalacje, które widz nie tylko ogląda, ale także odczuwa. To pokazuje, że współczesna sztuka coraz częściej wychodzi poza tradycyjny obraz czy rzeźbę i staje się pełnym doświadczeniem.
Największym zaskoczeniem — a może nawet szokiem — był dla nas Pawilon Austrii. Monumentalny dzwon, nagość i bardzo odważna forma prezentacji sprawiały, że trudno było przejść obok tej wystawy obojętnie. Można było ją różnie odbierać, ale z pewnością była to jedna z tych realizacji, które zostają w pamięci. Pokazała też, jak daleko może dziś sięgać sztuka współczesna, jeśli chodzi o przekraczanie granic i zadawanie niewygodnych pytań.
Oczywiście bardzo ważnym punktem naszej wizyty był Pawilon Polski. Polska prezentacja miała spokojniejszy, bardziej skupiony charakter, ale poruszała ważne tematy: komunikację, język, ciało, słuchanie i to, w jaki sposób ludzie próbują się ze sobą porozumieć. Była to wystawa wymagająca uwagi, ale jednocześnie bardzo aktualna. Skłaniała do refleksji nad tym, kto ma głos, kto jest słyszany i jak sztuka może opowiadać o doświadczeniach, które często trudno wyrazić słowami.
Szczególnie zapamiętaliśmy Pawilon Japonii — wystawę Ei Arakawy-Nasha „Grass Babies, Moon Babies”. Była to zaskakująca, lekko surrealna, ale też bardzo ciepła opowieść o trosce, opiece i wspólnej odpowiedzialności, z wykorzystaniem lalek-niemowląt, ruchu i elementów performansu.
Pawilon Hiszpanii pokazywał projekt Oriola Vilanovy „Los restos” — czyli „Resztki” albo „Pozostałości”. Wystawa przypominała rodzaj archiwum pamięci, zbudowanego z nagromadzonych przedmiotów, śladów i fragmentów, które mówiły o historii, kolekcjonowaniu i o tym, co zostaje po kulturze, wydarzeniach i ludziach.
Pawilon Skandynawski, reprezentujący Finlandię, Norwegię i Szwecję, łączył prace Klary Kristalovej, Benjamina Orlowa i Tori Wrånes. Była to wystawa oparta na mitologii, naturze i wyobraźni — z hybrydalnymi formami łączącymi świat ludzi, zwierząt i roślin, tworząca atmosferę trochę baśniową, trochę niepokojącą, a jednocześnie bardzo poetycką.
Dla nas szczególnie cenne było to, że polska obecność w Wenecji nie ograniczała się tylko do Pawilonu Polskiego.
https://starakfoundation.org/en/main
Ważnym wydarzeniem była także wystawa poświęcona polskiej awangardzie — Tadeuszowi Kantorowi i Marii Jaremie — prezentowana przy Placu św. Marka. To było piękne przypomnienie, że polska sztuka XX wieku ma bardzo silne miejsce w historii europejskiej awangardy. Kantor i Jarema to artyści odważni, nowatorscy, wyprzedzający swój czas. Ich obecność w Wenecji pokazywała, że polska sztuka ma nie tylko ciekawą historię, ale także wielką siłę oddziaływania poza granicami kraju.
Wyjechaliśmy z Biennale z ogromną ilością wrażeń. Nie wszystkie wystawy były łatwe, nie wszystkie były „ładne” w tradycyjnym sensie, ale wiele z nich prowokowało do myślenia i rozmowy. A może właśnie o to w sztuce chodzi — żeby nie tylko patrzeć, ale też zadawać pytania.
Dla Biblioteca de Arte była to bardzo inspirująca podróż. Wracamy z Wenecji z nową energią, wieloma refleksjami i jeszcze większym przekonaniem, że sztuka — dawna, nowoczesna i współczesna — potrafi łączyć ludzi, emocje i historie.